|
Wiejska dziewczynka w podró¿y
czwartek, 18 marca 2010
Egzamin zdalam!! :))
Na 100% mozliwych punktow i z najwyzsza nota czyli jedynka (w Niemczech stopnie numeruje sie od 1 do 6- tyle, ze w odwrotnej kolejnosci niz w Polsce) W piatek dostalam maila z Vhs, ze od polowy tego tygodnia mozna odbierac certyfikaty. Certyfikaty byly sprawdzane az we Frankfurcie nad Menem, na certyfikacie widnieje data wystawienia 25 lutego 2010. Czyli potrzebowano ponad miesiac na sprawdzenie. Podejrzewam, ze egzaminy odbywaly sie hurtowo w calych Niemczech i, jak sie domyslam, zwiezione potem do Frankfurtu. Testy byly sprawdzane przez komputer. Zupelnie mi sie to wszystko kojarzy z polskimi maturami, sama sie nasprawdzalam kiedys w weekendowe zjazdy w Warszawie. Testy sprawdzala maszyna, a zadania otwarte (wypracowanie, list) sprawdzal nauczyciel. Mysle, ze polskie matury wzorowane byly na takim certyfikacie. Dzis wiec zapakowalam Tobiusia w samochod i pojechalismy odebrac certyfikat. Poczta nie wysylaja :( Bardzo sie przejelam ta jazda, dodatkowo W. napedzil mi stracha- Uwazaj, samochod juz raz mial stluczke, jedz ostroznie. Itp. Itd. Ja rozumiem, ze on sie boi, ale chyba w ten sposob nikogo nie mozna podniesc na duchu :/ No nic: pojechalismy. Tym razem system nawigacyjny pokierowal mnie na Stare Miasto w waskie uliczki, w glownej mierze jednokierunkowe i bez asfaltu, a z kamiennym brukiem. Tobi na to: "O, kamyki". Wjechalam do podziemnego garazu, hm tez mi tam jeszcze trudno parkowac, na dodatek powstawiane betonowe slupy... Potem na pieszo ok 10 minut, kupilam Tobiemu precla i za raczke ladnie szedl. W drodze powrotnej Tobi do wszystkich kawiarnii i sklepow zagladac chcial, buzia mu sie tak fajnie cieszyla, ze mu az japonscy turysci kilka zdjec zrobili. A ja wrocilam samochodem i docenilam spokoj mojej wioski... Teraz trzeba certyfikat wyslac do Urzedu ds. Cudzoziemcow.
wtorek, 16 marca 2010
Komoda wiosenna
Zaszalalam i juz moja komode w jadalni wiosennie przystroilam- przewaza kolor pomaranczowy. Od jakiegos czasu wykorzystuje do dekoracji... jablka. Prosty pomysl, a bardzo efektowny. Za jakis czas pewnie jeszcze bede miala na tarasie "drzewko z jajkami"- baziowe kitki z zawieszonymi jajkami i zapewne kilka bratkow.
poniedzia³ek, 15 marca 2010
Ciasto gruszkowo- orzechowe
Ciasto mialo "swoj wystep" na kiermaszu uzywanych rzeczy dla dzieci, ktory byl organizowany przez nasza grupke dla dzieci. W calosci wiec prawie zniknelo pochloniete przez innych, choc ja tez jeden kawalek zjadlam i bylo bardzo pyszne :) 6 gruszek swiezych lub dwa sloiki gruszek w zalewie (ja mialam jeden sloik+ dwie gruszki swieze) 250 g maki 1 opakowanie proszku do pieczenia (na 500 g maki) szczypta soli 1/2 lyzeczki mielonego imbiru 120 ml oleju 3 jaja 150 g cukru pudru 150 g siekanych orzechow wloskich 100 g mielonyhc orzechow wloskich 2-3 lyzki soku z cytryny cukier puder do posypania Gruszki obrac, wyciac pestki, pokroic w kostke, skropic sokiem z cytryny. Gruszki z puszki pokroic w kostke. Wymieszac make, mielone orzechy, proszek do pieczenia, sol i imbir. Ubic w misce jajka wraz z olejem i cukrem pudrem na puszysta mase. Dodac mase do wymieszanej maki. Wymieszac z siekanymi orzechami i gruszkami. Ciasto wykladac do tortownicy (srednica 26 cm) Piec w piekarniku w temperaturze 180 °C ok. godzine. Po wylaczeniu pozostawic na 15 minut w piekarniku, nastepnie wyjac, pozostawic do ostygniecia. Nasaczyc sokiem z cytryny i opruszcy cukrem pudrem. A oto, jak wygladalo ciasto na kiermaszu: Kolejna okazja do pieczenia juz w niedziele- w poniedzialek w naszej grupce spotkanie przedwielkanocne- potem sa tu 2 tygodnie przerwy swiatecznej. Mam zamiar upiec chalke drozdzowa z rodzynkami i skorka pomaranczowa. Uwielbiam piec :)) Potem pewnie cos upieke, jak moi rodzcie przyjada na Swieta juz.
niedziela, 14 marca 2010
Zoladki drobiowe w sosie koperkowym
Znow danie, ktorym "raczylam" moich gosci :) Zebralam w ostatnim czasie pochwaly- wszystkim smakuje moja kuchnia... Choc szczerze mowiac, juz jestem nieco tymi wizytami zmeczona- podtrzymywanie nastroju i "dogadzanie" gosciom zwykle spoczywa na mnie. Jedynie w piatek wybylam sobie na cale popoludnie. Teraz jeszcze 3 tygodnie i "przybywaja" moi rodzice na Swieta. A w maju lecimy my do Polski. Zaczynam juz o tym myslec coraz wiecej. Nie wszyscy przepadaja za podrobami, jednak ja jestem zdania, ze sa godne uwagi. Danie to wymaga duzej ilosci czasu, lub ewentulanie mozna zoladki ugotowac dzien wczesniej. Dla 4 osob: 1 kg drobiowych zoladkow 1 marchewka pol peczka koperku (ja wzielam suszony- pol lyzki) 1 cebula pol szklanki bulionu drobiowego 4 lyzki smietany 1 lyzka masla sol, pieprz Zoladki oczyscic, zalc zimna woda, zagotowac, gotowac ok. 10 minut. Odcedzic. Zalac ponownie posolona woda, gotowac ok. 1,5- 2 godziny az beda miekkie. Odcedzic, pokroic w paseczki. Warzywa obrac, marchewke ztrzec na tarce a cebule posiekac w kostke. Warzywa podsmazyc na masle na rumiano. Dodac bulion, posiekany koperek i smietane. Doprawic sola i pieprzem. Dodac zoladki do sosu. Podawalm z ziemniakiami z wody i surowka z czerwonego buraka.
wtorek, 09 marca 2010
Poza blogowym zyciem
Jestem od kilku dni- wizyta brata, ktory wczoraj odjechal. Tobi cos kaszlacy i nosem pociagajacy, ja tez tak sobie sie czuje. Musimy uwazac, zeby nas na powaznie nie wzielo, a w czartek tesciowie (dziadkowie) przyjzedzaja, wiec znow real ma pierwszenstwo. Wybaczcie wiec, ze rzadko zagladam i nie mam czasu komentarza pozostawic.
czwartek, 04 marca 2010
Zapisy w przedszkolu
Dzis sie odbyly w przedszkolu panstwowym naszym wioskowym. Miejsce chlopak dostanie bez problemu- chetnych dzieci na ten rok jest 25. Czy nie sa to plusy mieszkania na wsi? :))Dostalismy caly plik papierow do wypelnienia, ktore trzeba zaniesc w ciagu dwu tygodni i gdzies w maju po feriach, Zielonych Swiatkach mamy dostac potwierdzenie przyjecia :) Tobiemu sie w przedszkolu bardzo, bardzo podobalo. Mnie rowniez. W pewnym sensie byl to i dla mnie przedszkolny debiut, bo ja jako dziecko, ani zaden z moich braci do przedszkola nie chodzilismy. Ktoz to widzial te 30 lat temu takie "fanaberie" na wiosce malenkiej, gdzie sie wychowywalam? A teraz wsrod plikow papierow jest nawet program edukacyjny przedszkola!!!! Nono!!! Tobi byl zachwycony przedszkolem- podobaly mu sie zabawki, szafki, wieszaki, a przede wszystkim prowizoryczna kuchnia do zabawy z piekarnikiem, kuchenka, zmywarka , pralka dla dzieci. Od razu zaczal ciasto piec, z innymi dziecmi sie bawil i do nich po niemiecku odzywal (!), a nawet sie juz z jedna pania zaprzyjaznil o imieniu Gabi. Ciekawa jestem, czy pozniej tez ja polubi. Ja polubilam przedszkole za mile, przestronne, jasne sale z duza iloscia slonca oraz za odleglosc od domu- na pieszo 10-15 minut. Ze skrotem 10 bez skrotu 15. Do wyboru mamy kilka opcji- od 7:15, od 8:00 do 12:00, do 12:30, do 13:30. Po poludniu dyzurow nie ma. Mnie to nie przeszkadza. Koszt w granicach 48- 60 Euro w zaleznosci od opcji (dokladnie nie pamietam) Zeby nie zapeszyc, co do pracy- byc moze wroce do tlumaczen. Wtedy i tak pracowalbymw domu. W. mi "nagrywa" jakies zlecenia. Zobaczymy...
wtorek, 02 marca 2010
Tobi w autobusie
Dzis pierwsza dosrosla "podroz" Tobiego w autobusie. Podroz w cudzyslowie, bo pojechalismy ledwie 2 km dalej do miasteczka obok. Wczesniej Tobi czasami autobusem jezdzil, ale za czasow wozka jeszcze i w wozku siedzial. A propos wozka- Zawsze mialam sie za ogromna fanke wozka, tymczasem sprzet ten od dobrych kilku miesiecy nieuzywany stoi, a tu wszedzie naookolo obrazki widze dzieci w Tobiusia wieku w wozku ciagle jeszcze, albo lepiej, wozek pusty mama prowadzi, a dziecko obok idzie... Tobi od jakiegos czasu juz o tym autobusie marzyl i o siedzeniu na duzym siedzeniu. Odkad zmotoryzowana jestem, to w wiele miejsc tylko samochodem jezdzimy bo wygodniej i szybciej i na autobus czekac nie trzeba itp., itd. Ale dzis Tobi zabral swoj malutki autobus-zabawke, poszlismy na przystanek, na lawce siedzial i czekal, potem bilety kupilismy u kierowcy... Udalo sie wszystko, a jakze- za reke sie trzymal, na siedzeniu grzecznie siedzial. W miasteczku tez do sklepow wchodzil i grzeczny byl. Nono :) W nagrode mu kupilam szczoteczke do zebow z malpka- moze go to jeszcze do mycia zebow przekona? W tej chwili zasypia, a szczoteczka obok na poduszce z nim ;)
poniedzia³ek, 01 marca 2010
Poczatek tygodnia intensywnej koncowki
:))) Ale mi sie zagadkowy tytul napisal, prawdziwa jezykowa chimera ;))) Pod koniec tygodnia bedzie u nas intensywnie. W czwartek dzien otwarty w naszym przedszkolu+ zapisy- wybieramy sie oczwiscie- od 14 do 17stej. Z zapisami problemow nie bedzie, dzwonilam juz rok temu, na takiej malej wiosce po prostu miejsce jest i juz :)) Tobi niestety nie zazna w tym czasie swojej polodniowej drzemki. No nic, bedzie najwyzej wieczorem dosc mocno zmeczony... Zobaczymy, jak to bedzie, sama bardzo ciekawa jestem. W piatek musze piec ciasto na sobotni kiermasz rzeczy uzywanych dla dzieci. Stanelo na gruszkowo-orzechowym. W piatek mam tez dwie wizyty u 2 lekarzy (neurolog, dermatolog). W sobote przyjezdza moj brat (bedzie do poniedzialku), oraz ja dyzuruje na kiermaszu. W niedziele prawdopodobnie jedziemy do Straubing na targi ogrodnicze. Dzis jeszcze nie robie nic, natomiast od jutra zaczynam przygotowania.
niedziela, 28 lutego 2010
Ogrodek powoli uwalnia sie spod sniegu
Wyglada to tak: Te male zielone listki spod sniegu to moje gozdziki brodate, ktore posialam w zeszlym roku. Przetrzymaly zime :) Tobiemu juz obiecalam, ze w tym roku bedzie sobie mogl z mama do ogrodka chodzic i kop kop robic swoim szpadelkiem i grabic grabkami- musze mu jakies poletko wydzielic :)
czwartek, 25 lutego 2010
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zak³adki:
Do poczytania
Do pos³uchania
Filmy
Flickiry i inne zdjêcia
U Tiffaniego
W wolnym czasie
Znajome blogi
Znane
|