Wiejska dziewczynka w podró¿y
poniedzia³ek, 08 lutego 2010
Fasching- Karnawal

Karnawal zaczyna sie tradycyjnie 11.11. o 11:11. :) Jak juz kiedys pisalam w notce o dniu Sw. Marcina- kiedys byl to poczatek 40 dniowego postu przed Bozym Narodzeniem. Z czasem post ow sie gdzies zagubil, natomiast data ta pozostala jako poczatek karnawalu. Jest to oczywiscie data umowna- prawdziwy karnawal rozpoczyna sie teraz.

W poniedzialek tuz przed ostatkami nazywany Rosenmontag (Rozany poniedzialek) mozna panom niezonatym obcinac krawaty, co oznacza, ze dana panna ma na tego kawalera oko ;) W tej chwili tylko mezczyzni o wyraznie dziwnych krawatach- starych, kolorowych, w jakies dziwaczne wzory podlegaja temu zwyczajowi.

W duzych miastach odbywaja sie pochody karnawalowe. Wyglada to mniej wiecej tak:

Ludzie tradycyjnie objadaja sie paczkami. Paczki karnawalowe tez wygladaja odswietnie. Tradycyjnie w srodku jest morelowa konfitura, choc teraz mozna dostac paczki w wielu smakach: rumowe, migdalowe, czekoladowe, budyniowe, toffi, capuccino, jagodowe, truskawkowe, ponczowe itp. itd.

Dzis w naszej grupie dla dzieci byl karnawalowy bal przebierancow. Tobi byl przebrany za pirata a ja za cyganke. Robione byly zdjecia do lokalnej gazety. Jesli bede je miala to moze dam na blog- w koncu ukazuja sie tutaj oficjalnie i kazdy moze je zobaczyc. Ciekawa jestem, czy nas rozpoznacie ;)

niedziela, 07 lutego 2010
Tobi w kosciele

Tobi wlasnie wrocil z kosciola. Zachowywal sie bardzo grzecznie i dumna jestem oczywiscie z niego. Kiedys jeszcze chodzilam z wozkiem i wozku siedzial grzecznie. Potem bez wozka roznie bywalo. Dlatego przez jakis czas chodzilismy we dwoje tylko w tygodniu, jak nie bylo w srodku nikogo. Zapalalismy ofiarne swieczki, siadalismy na chwile, ja spiewalam jedna piesn i tlumaczylam, zeby w kosciele byc grzecznym.

Wczoraj sam sobie zazyczyl, ze chce do kosciola i do ksiedza. Wiec dzis byl na mszy i naprawde pieknie i grzecznie sie zachowywal.

Pogoda robi sie coraz bardziej wiosenna, slonce wyglada, powietrze robi sie takie lekkie i przejrzyste. W tym roku nie moge sie wiosny doczekac.

10:59, holly23
Link Komentarze (8) »
czwartek, 04 lutego 2010
Kotlety mielone z pieczarek

Danie proste, acz pracochlonne: pieczarki oczyscic, pokroic, usmazyc, przemielic... Zrobilam wczoraj, a Tobi byl wniebowziety, bo zawsze jak wyciagam duzy mikser to sie nie moze nacieszyc, bo maszyna robi wrrrrrum ;) Smakuja pysznie z sosem pomidorowym.

Dla 4 osob

500 g pieczarek

1 duza cebula

1 jajko

1 bulka kajzerka

nieco mleka

bulka tarta

sol, pieprz, koperek

olej do pieczenia

Pieczarki oczscic, pokroic w czastki. Cebule pokroic w kostke. Cebule i pieczarki podsmazyc na oleju do miekkosci. Bulke namoczyc w odrobinie mleka. Podsmazone pieczarki z cebula i bulke zmielic w mikserze, albo w maszynce do mielenia miesa. Do masy dodac jajko, przyprawy i jesli jest zbyt rzadka nieco bulki tartej. Formowac kotlety, obtaczac w atrtej bulce i smazyc na patelni na rumiano.

poniedzia³ek, 01 lutego 2010
Juz luty!!

Super- w tym roku styczen jakos wyjatkowo mi sie dluzyl. Aura tez jakas srednia- padalo u nas prawie nieustajaco i prawie codzien snieg musialam odgarniac, zeby samochodem gdzies pojechac, chocby na zakupy, albo na poczte. Tobi wraz ze mna "odgarnial". Ma swoja zielona lopatke, ktora zwykle do piaskownicy jest zabierana, a teraz wspaniale nadaje sie do sniegu. Wracal oczywiscie mokry caly az do body i od razu trzeba bylo go przebierac. Jakos w tym roku sie zgapilam i mu nie kupilam kombinezonu sniegowego- wydawalo mi sie, ze zeszloroczny jeszcze dobry. Tymaczasem jakos pod koniec grudnia zobaczylam, ze to rozmiar 80. Doszlam do wniosku, ze juz sie nie oplaca kupowac. Nastepny- "spadek" po jednym z dzieci wuwowych kolegow- ma rozmiar 104. Bedzie jak znalazl pod koniec roku.

Tobi wlasnie mi dal buzi i odprawil, bo chce spac. Nadal w lozeczku malym, bo jeszcze brakujacych czesci do duzego nie dowiezli. Wczoraj tak sie nakrecil na spanie w duzym, ze drzemke popoludniowa odpuscil. Poza tym niezliczona ilosc razy zjezdzal po zjezdzalni i chowal sie w "domku" pod lozkiem. Jednak drzemka polodniowa powoli odchodzi w  zapomnienie- spi coraz krocej i coraz mniej chetnie.

Teraz juz luty- miesiac krotki. Mam nadzieje, ze szybko zleci i juz marzec i jakby do wiosny blizej. Niedlugo moj brat przyjedzie z bratankiem, a pod koniec marca rodzice. Musze im sprawdzic polaczenia autobusowe. Chca tez tesciow odwiedzic, kto wie, czy to nie bedzie jeden jedyny raz. Tesciowie dosc mocno posunieci w latach, a i moi rodzice coraz starsi i na dlugo droge coraz mniej sie nadaja. Tesciowie byli w Polsce na naszych zareczynach. Teraz czas na moich rodzicow. My do Polski jedziemy raz w maju- samolotem, a raz pod koniec sierpnia na 2 tygodnie z hakiem duzym samochodem kampingowym. W sobote juz zarezerwowalismy taki samochod.

Wczoraj pomyslalam sobie, ze lubie zyc na tym swiecie. Lubie te zmiany por roku. Zycie jest naprawde fajne ;)

13:06, holly23
Link Komentarze (12) »
sobota, 30 stycznia 2010
Nowe lozko Tobiusia

Ostatnio Tobi zazyczyl sobie duze lozko- lozko dla duzych dzieci. Wyrosl ze swojego niemowlecego lozeczka. Z reuly powoli przyzwaczaja sie do nowosci. Ale na punkcie tego oto lozka zupelnie zglupial.

Tobi wybral sobie lozko sam z katalogu Neckermanna. Lozko przywieziono wczoraj, ale Tobi juz caly tydzien opowiadal, ze mama i tata mlotkiem i wiertarka beda wbijac gwozdzie i wiercic. No i wiercili i "mlotkowali" cale trzy godziny dzisiaj. Tobi na razie nadal spi w niemowlecym lozeczku- wciaz czekamy na materac, posciel i poduszki. Mam nadzieje, ze premiera w nowym lozku sie uda- za jakis tydzien. Nie omieszkam doniesc o tym ;)

Tylko mi troche smutno, ze juz zadne dziecko w tym niemowlecym lozeczku nie bedzie spalo... Moze za czas jakis...

20:18, holly23
Link Komentarze (25) »
¶roda, 27 stycznia 2010
Soljanka

Danie rosyjskie. Rodzaj kapusniaku. Dosc mocno rozpowszechniona na terenie bylego NRD. Stamtad W. wyniosl zamilowanie do niej, a ja tez kapusniak lubie, choc jako dziecko go nie znosilam. Trzebabylo wtedy duzo kapusty jesc, bo owocow zima nie bywalo, poza jablakmi i cytrynami na Boze Narodzenie. Wiec kapusniak byl obowiazkowo z raz na tydzien. Ale tak zmodyfikowany to i mi smakuje :)

Na bardzo duzy garnek zupy ok 8 osob. Ja robie dla nas trojga polowe

5 korniszony

4 papryki czerwone

5 cebul

3 kostki bulionu instant

300 g kielbasy cienkiej np. glogowskiej, tu sie nazywa krakauer

300 g miesa na gulasz

200 g kapusty kiszonej

puszka pomidorow krojonych o masie 400 g

200 g salami

2 zabki czosnku (niekoniecznie)

2 listki laurowe

Smietana  jesli ktos lubi.

Mieso na gulasz podsmazyc w garnku z odrobina oleju. Dodac cebule pokrojona w piorka, kielbase w kostke i salami. Smazyc ok 3 minuty. Papryki pokroic w kostke, ogorki tez. Do miesa i cebuli dodawac po koleji: ogorki, papryke, listki laurowe, czosnek zmiazdzony w prasce ciagle meiszajac. Calosc gotowac ok. 3 minuty. Dodac pomidory wraz z zalewa. Dodac kapuste. Dolac ok. 1,5 litra wody. Gotowac 20 minut. Dodac kostki bulionowe. Calosc gotowac na malym ogniu ok 1-1,5 godziny.

Podawac z chlebem zytnim i z kleksem smietany, jesli ktos lubi :)

Smacznego!

 

poniedzia³ek, 25 stycznia 2010

Wybaczcie nie mam czasu i potrzebnego spokoju, zeby cos wiecej napisac. Wczoraj bylismy jeszcze z Tobim u lekarza- na dyzurze weekendowym. Skonczylo sie na antybiotyku niestety :( Ale mam nadzieje, ze mu szybko pomoze.

Egzamin byl na poziomie polskiej matury. Dziwnie sie czulam siedzac w lawce. W koncu 8 lat sama przeprowadzalam egzaminy maturalne. Ustny zdalam, o wynikach pisemnego zostane poinformowana poczta. W calym tym egzaminie wg. mnie chodzi o zarobienie pieniedzy- kosztuje 130 Euro.

09:15, holly23
Link Komentarze (35) »
pi±tek, 22 stycznia 2010

Tobiusiowi sie pogorszylo, spal dzis z nami i od jakiejs 4tej z przerwami kupki wodniste robil. Wymeczylo sie dziecko bardzo. Dzis wiec z samego rana do lekarza, potem do apteki po leki, domowe sposoby nie dzialaly. Niestety Tobi ma awersje na leki, prezy sie, wije, placze. Tlumaczenie nie pomaga. Choc tlumacze nadal i mam nadzieje, ze kiedys "zaskoczy".

Trzymajcie kciuki mocno jutro- za mnie na egzaminie, za W., bo z chorujacym Tobiusiem zostanie i za Tobiego, zeby wyzdrowial. Mama nadzieje, ze uda mi sie zmrozyc oko nieco dzis w nocy, zebym na tym egzaminie jako tako funkcjonowala.

12:14, holly23
Link Komentarze (21) »
czwartek, 21 stycznia 2010
Smutkow ciag dalszy

... No smuutam i juz... Bez powodu... Czekam, ze mi jakos niedlugo ow nastroj przejdzie.

Wczoraj na zakupach Tobi zobaczywszy pek zoltych tulipanow zazadal: Mama kupi kwiatuszki :) Wiec stoja sobie teraz na mojej komodzie w jadalni i "bija po oczach". Radosny powiew wniosly.

Tobi tymczasem od wczoraj nie chcial jesc. Na kolacje nie "wmlocil" jak zwykle swojego ulubionego makaronu, zaledwie tylko chlebek z twrozkiem i to polowe. Na obiad dziobnal pare frytek. Okazuje sie, ze ten brak apetytu mial swoja pryzczyne- dzis objawila sie mocnym rozwolnieniem. Dziecko umeczone teraz bardzo w swoim wysokim krzeselku siedzi. Z jedzeniem jablka nie wyjdzie, bo nie lubi- nie zmusze go za nic, zeby zjadl. Ale sprobuje z sokiem jablkowym.

Do babci "Misi" (Marysi) zadzwonilismy z zyczeniami na dzien babci.

Ja w sobote postanowilam wziac autobus.

Nic mi sie nie chce.

11:51, holly23
Link Komentarze (7) »
wtorek, 19 stycznia 2010
Nie mam weny tworczej

Od jakiegos czasu niewiele osobistego pojawia sie na tym blogu. Nie mam jakos weny tworczej, stracilam koronikarskie zajecie, no i jakos nic mi nie pasuje poczynajac od pogody a na ogolnym samopoczuciu konczac. Dzis mgla gesta, ze mozna ja nozem pokroic. W niedziele od samego rana padal snieg, by zakonczyc to wszystko zimnym deszczem. W niedziele mialam jechac do Straubing, zeby spotkac znajoma. Pogoda pokrzyzowala mi szyki- drogi byly biale i zupelnie nieprzejezdne. Teraz na drogach szklanka. Zdecydowanie nie jestem jeszcze takim kierowca, jakim bym chciala :( W sobote mam egzamin z niemieckiego w Vhs- trzymajcie kciuki. Co najmniej z pol dnia sie zejdzie. Pisemna czesc chyba 3 godziny. Egzamin jest latwy, a potrzebny mi do stran o niemieckie obywatelstwo. Glupia niemiecka biurokracja zyczy sobie papierek wystawiony w Niemczech.

Od jakiegos czasu czytuje sobie moj pamietnik sprzed 6ciu lat. Taki na papierze- tego nie wyrzucilam, ten na DTS skasowalm kiedys. Nie czuje juz tych uczuc z przeszlosci. Sporo rzeczy zupelnie zapomnialam. Jednak patrze na siebie tamta wtedy i widze jak bardzo sie teraz u mnie wszystko zmienilo. Na lepsze oczywiscie.

Postanowien noworocznych w tym roku nie bedzie. W zeszlym roku obiecalam czesciej na wasze blogi zagladac i komentarze zostawic, chyba nie wykonalam...

(306)

13:21, holly23
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 57
Lilypie Dritter Ticker elouai's doll maker 3 Przepisy - co Dzisiaj na Blogach Kulinarnych?